24 kwietnia 2011

Oczami Otaku

Dzisiaj przedstawię opinie na temat ostatnich tytułów anime, z którymi się zetknąłem. Podobny zbiór krótkich recenzji już kiedyś napisałem jednak dotyczył on premierowych pozycji (link). Doszedłem do wniosku, że oprócz wyczerpujących temat artykułów, powinienem również pisać zwięzłe podsumowania wszystkich serii, z którymi się zetknąłem (zwłaszcza, że nie wymaga to dużych pokładów czasu). Do rzeczy, dzisiaj opinie sześciu anime:

Darker than Black: Kuro no Keiyakusha, obejrzenie tego serialu miałem w planach od dawna. Spotkałem się z pochlebnymi opiniami mimo wszystko po zapoznaniu się z anime nie uważam go za coś szczególnie wartego uwagi. Grafika poprawna, fabuła opierająca się na super-mocach, intrygi na poziomie piaskownicy. Anime jest z gatunku akcji chociaż i ta specjalnie mnie nie porwała. Nie wiem do jakich odbiorców trafił tytuł skoro na MAL ma on ocenę 8,5. W mojej opinii wielkie rozczarowanie.
Bakuman, z anime zapoznałem się przypadkowo o przeczytaniu krótkiej recenzji w internecie. Mały impuls wystarczył, abym włączył pierwszy odcinek z ciekawości. Historia opowiada o dwóch kolegach ze szkoły, którzy postanawiają zostać mangakami. Fabuła jest na tyle wciągająca, aby obejrzeć serial jednym ciągiem. Pod pewnym względem przypomina mi anime BECK z tym wyjątkiem, że o ile tam dowiadywaliśmy się ''od kuchni'' o mechanizmach rządzących zespołami rockowymi, tak w tym przypadku poznajemy proces powstawania mang czy pracy w popularnym wydawnictwie Shonen Jump. Dużym plusem jest zapowiedź powstania drugiego sezonu. Typowa seria skierowana dla nastolatków, przyjemna w oglądaniu, tętniąca dynamiką i humorem. Dobre, niezobowiązujące anime.

Basilisk: Kouga Ninpou Chou, tytuł powinien chociaż obić się o uszy miłośnikom anime. Szczerze, omijałem go ponieważ myślałem, że jest to stara produkcja. Dopiero niedawno odkryłem, że ma zaledwie sześć lat. Fabuła tradycyjna, skrzyżowanie szekspirowskiej koncepcji dwóch skłóconych rodów, czasów samurajów, z romansem na czele. Mimo to nie uważam anime za tak patetyczne jak chociażby zbliżony klimatem Rurouni Kenshin (Tsuiokuhen). Jest to anime nastawione na akcję, w którym walki samurajskie zostały wzbogacone o super-moce. Anime jest wciągające, oprawione w bardzo dobrą grafikę. Myślę, że tytuł warty obejrzenia jednak nie nazwałbym go priorytetem.

Bokurano, nie wiem co mnie podkusiło, aby je obejrzeć. Być może design mech'a towarzyszącego nam przez całą serię. Anime z gatunku akcji, jednak z czasem bardzo nużącej co jest główną wadą anime. Historia dotyczy grupy przyjaciół, która podczas kolonii zostaje uwikłana w pilotowanie dużego robota, toczącego walki z obcymi mech'ami zagrażającymi Ziemi. Z biegiem wydarzeń dowiadujemy się o pochodzeniu robota jak i wrogich przybyszów. Fabułę należy zaliczyć raczej do tych oryginalnych (pomijając fakt ogromnego mech'a broniącego ludzkość). Do zalet serii należy również przyjemna oprawa graficzna. Polecam tytuł przede wszystkim miłośnikom sci-fi jako odskocznię od ambitniejszych anime z tego gatunku.

Break Blade, jest to kompilacja nadal wychodzących filmów. Do tej pory miałem przyjemność obejrzeć cztery z nich. Akcja toczy się w futurystycznym, post-apokaliptycznym świecie gdzie konflikt dwóch narodów powoduje ponowne spotkanie ze sobą dawnych przyjaciół ze szkoły oficerskiej. Największą rolę w wojnie odgrywają mech'y pilotowane przez ludzi obdarzonych zdolnością kontroli kwarcu. Plany przekonanych o zwycięstwie najeźdźców krzyżuje nie potrafiący korzystać z właściwości kwarcu Rygart Arrow, który przypadkowo uzyskuje dostęp do mech'a z zamierzchłych czasów dawnej cywilizacji. Oprócz efektownych walk tytuł należy pochwalić za ponadprzeciętną grafikę i ścieżkę dźwiękową. Bardzo dobra, interesująca pozycja. Polecam.

First Squad: The Moment of Truth, bardzo niekonwencjonalny film. Akcja toczy się w cieniu II Wojny Światowej, w której dominującą rolę mają odegrać siły nadprzyrodzone. Zamiłowani w okultyzmie naziści powołują do życia poległego przed wiekami Barona von Wolffa, którego zadaniem jest przełamać linię frontu i otworzyć wojskom niemieckim drogę na Moskwę. Nadya, jedyna ocalała z specjalnego oddziału z pomocą sowieckich naukowców udaje się w zaświaty po swoich poległych kompanów, aby powstrzymać niemieckich agresorów. Kiedy czytam streszczenie fabuły wydaje się ono dosyć oryginalne. Nie mogę również nic zarzucić stronie graficznej. Jedyne co w moim odczuciu zaniża wartość tytułu to wstawki z rosyjskimi aktorami, którzy jako agenci, żołnierze, naukowcy opowiadali na bieżąco o toczącej się akcji. Nie wiem czy był to zamysł Japończyków mający wprowadzić powagę sytuacji (całkiem nieudany zabieg) czy klasyczna rosyjska propaganda^^ Oprócz wywiadów irytował mnie również rosyjski język całej produkcji. Jestem w tej materii raczej tradycjonalistą i opowiadam się za japońskim seiyu. Do anime radziłbym podchodzić jak do pewnego rodzaju eksperymentu. Same sobą nic konstruktywnego nie wnosi.

2 comments:

Anonimowy pisze...

Zawiodły mnie twoje opinie o anime. Takie tytuły jak Basilisk, Bokurano to prawie, że arcydzieła.

Natomiast Darker than Black ocenił bym 8/10.

Luka Wars pisze...

Arcydzieła mówisz... Arcydziełami mogę nazwać Ghost in the Shell, Akirę, nieco późniejsze produkcje poziomu NGE, czy nawet Texhnolyze, Death Note.

Wszystkie podane przez Ciebie tytuły są opium dla mas, zwłaszcza Bokurano i Darker than Black.