14 sierpnia 2011

O premierach, o klasykach anime

W ostatnim czasie z blogiem krucho. Nie oznacza to jednak, że nie mam czasu na ulubione anime. Zwłaszcza ostatnio wytężyłem swój internet, nawet udało mi się przekroczyć barierę 200 ukończonych anime (według MAL). Tak więc opiszę krótko ostatnio widziane anime. Znajdą się zarówno opinie o obecnie wychodzących tytułach jak i tych starych:

Usagi Drop, serię znam od wczoraj (jak z resztą wszystkie opisywane letnie premiery) i po sześciu odcinkach jestem bardzo zadowolony. Anime ma prostą, ale oryginalną historię. Daikichi, 30-letni kawaler na pogrzebie dziadka dowiaduje się o jego córce, Rin. Na wieść, że nikt z rodziny nie chce zaopiekować się dzieckiem zmarłego i jego kochanki, postanawia przygarnąć dziewczynkę co wiąże się z wieloma wyrzeczeniami. Jak na półmetek historii nie było na razie szczególnie dramatycznych scen (co jest dla mnie raczej ulgą ;). Jestem bardzo ciekaw zakończenia. Mogę śmiało polecić ten tytuł.

Mayo Chiki! Zwykle unikam takich tytułów, ale skusiła mnie mała liczba odcinków (na stan dzisiejszy), poza tym nie zawsze chce mi się przeciążać mózg ambitnymi tytułami. Po kilku odcinkach mogę stwierdzić, że anime długo nie zagości w mojej pamięci choć sama fabuła nie jest taka zła. Główni bohaterowie mi osobiście nie przypadli do gustu. Jak łatwo się domyślić wszystko krąży wokół życia szkolnego, romansów i ''traumatycznej przeszłości'' na miarę kiepskiej komedii. Mimo wszystko jestem ciekaw jak rozwinie się główny wątek (Kinjirou i Subaru). Uważam, że anime spodoba się osobom lubiącym klimaty ecchi, zdecydowanie nie mój gatunek. 

Ikoku Meiro no Croisée, anime będące dla mnie wielką niewiadomą. Z pewnością jest charakterystyczne i nie żałuję zabrania się za serię. Historia osadzona w XIX wiecznej Francji, dokładniej w Paryżu. Claude prowadzi mały zakład, w którym sprzedaje szyldy. Jego życie przewraca się do góry nogami kiedy dziadek wróciwszy z podróży po Japonii przyprowadza ze sobą małą Yune. Mamy zderzenie cywilizacji, mamy konflikt dużych i małych przedsiębiorców. Akcja jest przyzwoita, nie nuży, ale też specjalnie mnie nie wciągnęła. Jestem ciekaw zakończenia, które nadal jest zagadką (anime na półmetku, a jeszcze nie zarysował się główny wątek fabularny). Oprawa graficzna jest miła dla oka, a muzyka wpasowuje się w klimat Paryża.

Deadman Wonderland, anime które wybitnie mnie zażenowało. Jeśli za usprawiedliwienie można uznać tendencję dzisiejszych czasów do spadku jakości anime (zwłaszcza jakości fabuły) to i tak w końcowym rozliczeniu tytuł oceniam negatywnie. Na początku nie było tak strasznie. Pierwszy odcinek nawet mnie wciągnął swoją treścią i otoczką tajemniczości jednak kiedy w dalszych epizodach zobaczyłem cukierkowaty ośrodek karny, uzbrojonych strażników przebranych za kurczaki, pingwiny i więźniów, których życie zależy od małych dropsów to coś we mnie pękło. Design postaci również nie przypadł mi do gustu. Plusem na pewno była nienaganna grafika, a także muzyka.

Tengen Toppa Gurren Lagann, arcydzieło w swoim gatunku i największe zaskoczenie jakie mnie spotkało. Tytuł pomimo wielu pochwał omijałem szerokim łukiem, ponieważ spodziewałem się czegoś płytkiego. Ciężko jest tutaj w kilku zdaniach przybliżyć fabułę (bez spoilerowania), z której można byłoby wyodrębnić dwa wątki. Pierwszymi rzeczami zasługującymi na pochwałę są: kreacja alternatywnego świata oraz prosty jednak nabierający uroku z każdym odcinkiem design postaci i mechów (do tego ten zwariowany kontrast kolorów). Kolejnym plusem są nieszablonowi bohaterowie. Tak często schodząca na drugi plan muzyka w tym przypadku znakomicie nadaje klimat całej produkcji. Jakby tego było mało jest to najinteligentniejsza komedia jaką w życiu widziałem. Zdecydowanie ambitny tytuł, między innymi z powodu zmagań głównych bohaterów. Jestem oczarowany tym anime i śmiało mogę polecić je każdej osobie.

Rurouni Kenshin, bo moc tkwi w anime sprawdzonych przez czas. Dawno żadna pozycja nie rozśmieszyła i wciągnęła mnie tak jak ten tytuł. Ostatnio bawiłem się równie dobrze oglądając Hajime no Ippo. Jeśli chodzi o ten konkretny tytuł jak to zwykle bywa ze starszymi anime - fabuła przybiera postać wielowątkową. Niektóre kwestie po prostu nieco bardziej wysuwają się na pierwszy plan, inne mniej. Historia opowiada przygody tytułowego Kenshina Himury, który szuka swojego miejsca w cywilizowanej Japonii (początki ery Meiji) i ucieka od przeszłości, w której był znany jako legendarny morderca. Podczas przygód byłego samuraja i jego kompanów wydarzy się równie dużo scen akcji jak i tych komediowych. Seria liczy sobie 95 odcinków, które ogląda się bardzo przyjemnie. Poszczególne wątki przyciągają uwagę widza. Warto w tym miejscu wspomnieć jeszcze o dwóch OVA, Tsuiokuhen (cztery części) i Seisouchen (dwie części), które oprócz wyśmienitej fabuły reprezentują sobą grafikę i muzykę na najwyższym poziomie.

Great Teacher Onizuka, kolejna świetna komedia mająca swoje lata. Głównym bohaterem jest Eikichi Onizuka, playboy i były członek gangu, który chce spróbować swoich sił w legalnej pracy. Jakby mało było opcji wyboru, celem Onizuki zostało nauczanie w szkole. Kiedy otrzymuje posadę w prywatnej placówce i zostaje wychowawcą jednej z najgorszych klas, zaczyna wprowadzać swoje rewolucje sprzeczne ze wszystkimi zasadami pedagogiki. Tytuł jest rewelacyjną komedią, w dodatku bardzo wciągającą. Wadą tego tytułu jest ilość odcinków - 43 - stanowczo za mało. Bardzo żałuję, że nie powstał w tamtych czasach drugi sezon. Anime z duszą. Nie sądzę, aby znalazła się osoba, której nie spodobałoby się GTO. Gorąco polecam.

0 comments: