25 listopada 2011

Renesans komiksu

Concept Art by Ryan Meinderding (2010)

Zauważyłem, że w ostatnim czasie, pojawiła się na zachodzie tendencja do ekranizacji słynnych komiksów. Choć moje zainteresowania są skierowane raczej ku Azji (dokładniej Japonii), dzisiaj postanowiłem pokrótce zastanowić się nad przyczynami tego - jakby nie patrzeć - amerykańskiego fenomenu.

Oczywiście, w pierwszej kolejności przychodzi na myśl chęć zarobku, na już wypromowanym i posiadającym swoich miłośników produkcie. Zachodni komiks, w przeciwieństwie do japońskiego odpowiednika, pod względem ewentualnej ekranizacji jest według mnie bardziej atrakcyjnym materiałem. Mam na myśli treści komiksów, które w dużej mierze posiadają charakter rozrywkowy i oferują czytelnikowi dynamiczną fabułę, obfitą w sceny akcji. W tej kwestii manga wydaje mi się bardziej sztywna, z powodu częstokroć złożonej fabuły, którą ciężko przedstawić w dwugodzinnym filmie (dobrym przykładem będzie seria Death Note). Bez wątpienia zachodni komiks nie powinien być uważany za płytką i mało ambitną rozrywkę. W dużej mierze zależy to od poruszanej tematyki i wieku docelowej grupy odbiorców. Mimo wszystko, będę powstrzymywał się od nazywania ''marvelowskich'' produkcji intelektualną pożywką.

Czy więc zjawisko przenoszenia komiksów na duże ekrany może być wyjaśnione jedynie prawami rynku i komercjalizacją praktycznie wszystkich życia? Tytuły, o których mowa, powstawały na przestrzeni 50 lat, jednak dopiero na początku tego wieku ich filmowe wersje zaczęły regularnie gościć na ekranach całego świata.

W prawdzie to lekkie przekłamanie z mojej strony, ponieważ próby ekranizacji losów słynnych superbohaterów sięgają jeszcze wcześniejszego okresu. Za przykład może posłużyć Captain America z 1990 roku, który pomimo wysiłków, nie odniósł znaczącego sukcesu. Sporą przeszkodą w tamtych czasach, a która dziś praktycznie nie istnieje, była oprawa techniczna filmu. Obecnie możemy śmiało powiedzieć, że w dobie komputerów, odpowiedzialne za produkcję osoby, mogą osiągnąć spektakularne i jednocześnie realistyczne efekty specjalne (ograniczone bardziej przez budżet, niż ludzką wyobraźnię).

Nie tylko technika filmu uległa znaczącym zmianom. Sięgając do popularnych pozycji kina akcji z końca ubiegłego wieku możemy zauważyć, że przez ostatnie kilkadziesiąt lat zmienił się sam wizerunek bohatera. W pewnym stopniu, na zachwianie starą koncepcją mogły mieć wpływ ostatnie przemiany, jakie dotknęły zachodnie społeczeństwo.

Kultowe już filmy kina amerykańskiego, takie jak chociażby Die Hard czy Lethal Weapon, kreowały postać względnie przeciętnego człowieka (stwierdziłbym nawet, że typowego obywatela Stanów Zjednoczonych), który wymierza sprawiedliwość przy pomocy swojego rewolweru - oczywiście, wychodząc cało z każdej opresji. Posiadający pewien rodzaj charyzmy, z jednoczesnym uwidocznieniem jego ludzkich niedoskonałości, bohater stawia czoła oprychowi, ewentualnie organizacji przestępczej będącej toksyną toczącą miasto bądź całe państwo. Treść tych filmów w dużej mierze ma swoje odzwierciedlenie w problemach społecznych końca XX wieku. Dlatego też tak często mamy do czynienia z uwydatnioną przestępczością, korupcją czy nostalgicznymi powrotami do czasów wojny w Wietnamie.

Dziś, wraz z nastaniem ery globalnych zagrożeń, ten schemat uległ widocznym zmianom. Mało błyskotliwymi zbirami z pończochami na głowach nikt już nie zawraca sobie głowy. Kończy się także zapotrzebowanie na brawurę i bezprawne działanie amerykańskich cowboyów, którzy w obliczu czasów inwigilacji i ścisłej kontroli, powinni być posłusznymi obywatelami (czyt. niewychylającą się, szarą masą). Coraz częściej bohaterami zostają osoby, które w wyniku wypadku, otrzymają nadludzkie zdolności, umożliwiające im sprostanie wyzwaniom XXI w. Ich przemiana łączy się z nadmierną idealizacją modelu współczesnego bohatera, któremu z człowieczeństwa pozostają już jedynie wątpliwości. Ewolucji nie uniknęła również wcześniej wspomniana problematyka. Dzisiejsi herosi muszą stawić czoła kataklizmom, potężnym przeciwnikom (zyskującym barwne osobowości), wojnom światowym, w najlepszym przypadku bezwzględnym, ponadpaństwowym organizacjom. Nie trudno zauważyć, że idea komiksu, często odrzuca nawiązania do rzeczywistości na rzecz fantastyki, głównie science fiction.

Pisząc tutaj o korelacjach czasowych, nie możemy pominąć miłośników komiksu. Jak już napisałem na początku, głównym czynnikiem popularyzacji ekranizowania historii super herosów, jest potencjalny dochód - w przypadku produkcji Marvela - liczony w milionach dolarów. Oprócz nastawionej na konsumpcjonizm młodzieży, wyrasta w tym przypadku specyficzna grupa odbiorców, którzy wychowując się na kolejnych historiach stworzonych przez Marvel Comics, dziś - jako dorośli - przychodzą do kina nie tyle dla rozrywki co z sentymentu do dzieciństwa. 

Myślę, że z tego też powodu, w przyszłości ten trend ulegnie transformacji. Wiele można pisać o wdzięcznym temacie, jakim jest komiks, jednak tym drobnym wywodem, zakończę moje przemyślenia. W prawdzie tekst miał dotyczyć dwóch, ostatnio obejrzanych adaptacjach (Thor, Captain America), wyszło jednak inaczej ;-)

0 comments: