30 grudnia 2011

Podsumowanie roku 2011

Prawdopodobnie to już ostatnia notka w tym pełnym uniesień roku ;-) Wkrótce produkt zwany ''magią świąt'' zostanie wyprzedany, a jego miejsce zastąpi sesja zimowa. Prawdę mówiąc, miałem bardzo lekki semestr. Odejmując zbędne wykłady profesorów (którzy zwykle nie wiedzą, o czym mówią), inne zajęcia często były odwoływane. W efekcie nie miałem przyjemności zobaczyć być może połowy moich przyszłych egzaminatorów - oczywiście to nie powód do wszechobecnej paniki, której ja nigdy nie zrozumiem. Jest ryzyko, jest zabawa - znowu mając za sobą co najwyżej jeden wykład, zaliczę przedmioty, które osoby z wyższą frekwencją obleją. Życzę wszystkim studentom mojego podejścia do sprawy.

Więcej wrażeń zaserwowałem sobie poza murami wydziału. Jednym z nich było skasowanie mojego pierwszego samochodu, który poszedł już na żyletki. Auto było wiekowe, jednak trochę go szkoda. Ze swojej strony mogę jedynie je polecić. Fiat Marea to naprawdę dobry model. Ciekawe jakie przygody na szosie przyniesie najbliższy rok.

W ostatnim roku dużą rolę w moim życiu odegrał także sport. Intensywny rok treningów Judo opłacił się. Z wytrwałością nie było problemów, ponieważ czyhałem się na tą sekcję od 2008 roku - państwo jednak zdecydowało inaczej i wezwało mnie do wojska ;-) Na chwilę obecną nie mogę pochwalić się wysokimi wynikami w zawodach. Mam za to na koncie piąty stopień kyu opłacony licznymi kontuzjami. Treningi są wzbogacone o siłownię, która również przynosi pewne efekty. Wielość zajęć odbiła się na lubianych przeze mnie biegach. W planach miałem wystartowanie w tegorocznym Maratonie Warszawskim. Niestety nie przygotowałem się wystarczająco do ''królewskiego dystansu''. W nowym roku postanowiłem jednak powrócić do joggingu. Pięć zebranych kilogramów dodatkowo mnie motywuje^^

Nie zabrakło mi natomiast czasu na anime. Kilka dni temu udało mi się przekroczyć magiczną barierę 300 tytułów. Chciałbym, aby w przyszłym roku do kolekcji dołączyła kolejna setka pozycji - oczywiście o jak najwyższej jakości. Do tej pory nie przywiązywałem zbytniej uwagi do bieżących premier. Dzisiaj coraz bardziej doceniam wartość śledzenia aktualnych wydarzeń w świecie anime. Dlatego też w przyszłym roku przeważającą częścią obejrzanych tytułów będą zapowiadane premiery.

W ostatnim roku, z tęsknoty do munduru i zapachu prochu, zaciągnąłem się do Narodowych Sił Rezerwowych. Od początku byłem sceptycznie nastawiony do profesjonalizacji wojska, którą chwaliły się swojego czasu rządy PO. NSR okazał się nieprzemyślanym produktem marketingowym, ale i ciekawym epizodem w moim życiu. O poligonie Nowej Dęby napisałem już na blogu, więc nie będę ponownie  opisywał tych przeżyć. Niestety była to tylko połowa - ustalonego w kontrakcie - okresu szkolenia. Zapowiadana na listopad druga część ćwiczeń rotacyjnych została odwołana. Zapewne przyczynił się do tego brak środków finansowych. Wierzę, że przypomną sobie o mnie na wiosnę ;-) Na osłodę, w święta dostałem z jednostki bonus w wysokości dwóch tys. złotych za ''dyspozycyjność w czasie kontraktu''.

Małym plusem mijającego roku jest utrzymanie poziomu pisemności na blogu. Przeważająca ilość postów oscylowała wokół tematyki mangi i anime. W najbliższym czasie zamierzam zmienić te proporcje. W miarę możliwości pojawi się publicystyka. Więcej uwagi planuję poświęcić także na opisy filmów - być może mniej znanych, ale wartych obejrzenia. Wierzę, że w 2012 roku Quasi 9.999 utrzyma ten harmonijny, kulturowo-polityczny ton. Zastanawiam się również nad ewentualnymi zmianami w wyglądzie bloga.

Oczywiście, wszystkie starania nie mają większego sensu bez wiernych czytelników, których także przybyło. W tym miejscu muszę pozdrowić tych najaktywniejszych m.in. Mirasa, Kiię oraz Tengu. Nie zostaje mi nic innego, jak życzyć innym blogerom bogatego w wenę Nowego Roku :-)

4 comments:

Tengu pisze...

Wojsko. Jakoś ciężko używać mi tego słowa w jakimkolwiek kontekście, więc z od siebie mogę tylko życzyć żebyś nie był tam specjalnie potrzebny.
Powodzenia w pisaniu kolejnych wpisów, oglądaniu kolejnych animów i przeżywaniu kolejnych dni (egzystencjalne brzmienie całkowicie przypadkowe). Szczęśliwego Nowego Roku.

Miras pisze...

Dziękuję za pozdrowienia!
Życzę ci zrealizowania planów - nie żebym miał coś do anime, ale dobrze czasem dla odmiany napisać/przeczytać notkę o nieco innej tematyce. Sam mam podobne plany więc i za ciebie trzymam kciuki!

Tak poza tym to zazdroszczę ci tej aktywności fizycznej. Sam od czasów kiedy skończyłem obowiązkowe zajęcia wf na uczelni to nie mogę się przemóc by regularnie chodzić na basen - kończy się zwykle na okazyjnych wypadach raz na miesiąc, lub dwa miesiące. No... ten basen to pewnie takie moje noworoczne postanowienie :D

Lady Werewolf pisze...

Witam, odpowiadam na Twój komentarz na moim blogu. Po pierwsze - dawno temu miałam bloga na blog4u i tam mi się podobało akurat. Był bardzo podobny do myloga, który też mi się podoba. Dlaczego wolę myloga od wypasionego Bloggera czy wspaniałego Wordpressa? Bo nie interesują mnie widgety i inne bajery, za to lubię ustawić sobie szablon dokładnie taki jaki chcę, a nie tylko w kolorach, jakie lubię. Mylog daje możliwość pełnej edycji html. Wiem, Blogspot też coś tam ma, ale mam z tym złe doświadczenia. Szablon na myloga mogę sobie napisać od 0, natomiast w kodzie Blogspota boję się grzebać, żeby czegoś nie zepsuć. Miałam kiedyś bloga (nie jednego) na tej platformie i męczyłam się strasznie z szablonami, a w końcu rezygnowałam i ustawiałam zrobione przez kogoś innego, co mnie nie satysfakcjonuje. Jeśli chodzi o dashboarda, to wolę ten nowy design od starego, bo jest on dla mnie bardziej przejrzysty. Tak, używam Blogspota, ale do prywatnego bloga nie pasuje mi po prostu. I nie twierdzę, że się nie zmienia na lepsze, wręcz przeciwnie - wspominałam że wolę nowy design od starego, ale w blogach szukam czegoś innego :) (dlatego również uważam, że blog Onetowy to porażka). Być może część moich informacji jest przestarzała, jeśli chodzi o Google'owego bloga, jednak to mi w niczym nie przeszkadza bardziej cenić myloga (za którego tak naprawdę odpowiadają tylko 2 osoby).
Pozdrawiam, LW

Kiia pisze...

Szczęśliwego Nowego Roku!
Twoje postanowienie zmobilizowało mnie do pewnych postanowień odnośnie anime. Moim postanowieniem noworocznym będzie (podobnie jak Twoim) do końca roku przekroczyć magiczną liczbę 400 obejrzanych anime. No, ale mój cel jest mniej ambitny, bo mi brakuje około 23 anime, więc chyba powinnam uderzać w 450 ;)Będę zerkała na Twoją listę i mam nadzieję, ze będzie ona dla mnie motywacją, więc się staraj dla siebie i dla mnie.
Dodatkowo życzę Ci, żebyś w tym roku przygotował się do Maratonu Warszawskiego i wystartował, a później podzielił się na nami swoimi odczuciami (właściwie to faktem czy dobiegłeś do mety).