20 stycznia 2012

Błękitna Polska

Nie tak dawno, przeglądając czeluści internetu, natknąłem się na informację, jakoby miał powstać nowy ruch polityczny będący alternatywą dla Ruchu Palikota. Zagrożeniem dla ''palącego skręty'' polityka ma zostać środowisko polskich katolików.

Błękitna Polska, bo tak nazywa się owy ruch, pod patronatem dziewicy Marii zamierza stanąć w obronie uciśniętych i dyskryminowanych katolików, których rola w kraju jest bardzo zmarginalizowana. Przedstawiona sytuacja brzmi jak kiepski dowcip, jednak większą - przemieszaną ze strachem - uwagę zwracają na siebie pierwsze, kształtujące się postulaty ''młodych krzyżaków''.

Jednym z punktów programowych planowanego na kwiecień Zjazdu Katolickiej Polski będzie zgłoszenie obywatelskiego projektu ustawy o ochronie religii katolickiej. Myśl nie tyle reformatorska, co archaiczna i cofająca nasz kraj do czasów II RP. Sankcje za znieważenie symboli chrześcijańskich? Czemu nie. Rozumiem, że ateiści i innowiercy będą obrażali dominującą religię samym faktem braku jej akceptacji. Mam tylko nadzieję, ze nie opodatkują powietrza, na które katolicy w naszym ''bezstronnym'' kraju mają monopol :-)

Z poglądami konserwatystów można się zgadzać lub nie. Bardziej zaskakują mnie nabierające na sile głosy, jakim to wrogim państwem dla katolika jest Polska. W tej kwestii rzeczywistość, w oczach większości obywateli, jest raczej klarowna. Prawicowe ugrupowania widzą jednak co innego - wrogość objawiającą się w - tak właściwie symbolicznych - zabiegach dążących do uregulowania stosunków między państwem, a Kościołem. Atak Ruchu Palikota na sejmowy krzyż (nie do pomyślenia... wszyscy powinni zawisnąć) czy aktualna sprawa płatnych lekcji religii w przedszkolach - podyktowanych nie tyle z pobudek antyklerykalnych co finansowanych.

Teoretycznie Błękitna Polska mogłaby liczyć na dosyć spory elektorat. Nie podzielam jednak entuzjazmu niektórych serwisów internetowych, jakoby ugrupowanie mogło w jakikolwiek sposób zagrozić J. Palikotowi i jego ugrupowaniu. Pomijając fakt, że pomysły zaciągnięte rodem z prawa koranicznego budzą zgorszenie nawet w środowiskach katolickich, chrześcijańscy wyborcy od dawna są skoncentrowani wokół Prawa i Sprawiedliwości (ewentualnie Polskiego Stronnictwa Ludowego) i nie sądzę, aby w najbliższych latach ten trend miał się odwrócić. Moje przypuszczenia zdają się potwierdzać oderwane od głównego nurtu ruchy takie jak Polska Jest Najważniejsza czy Solidarna Polska.

Wyborczy sukces Ruchu Palikota w głównej mierze wywodzi się ze stagnacji obecnej na polskiej scenie politycznej. Nie tyle chodzi tutaj o kwestie poruszane w programach partii, co o zajmowanie przestrzeni publicznej przez te same twarze i stronnictwa. Ten rodzaj monotonii, w połączeniu z przemyślaną kampanią wyborczą RP, zaowocował wzmożoną aktywnością życia obywatelskiego. Przykład ten uzmysławia nam, że co raz bliżej polskiemu społeczeństwu do liberalizacji państwa, niż do tradycjonalistycznych rozwiązań proponowanych między innymi przez Błękitną Polskę.

3 comments:

Anonimowy pisze...

Coś tak absurdalnego i oderwanego od rzeczywistości nie wejdzie do sejmu. Już większe szanse ma Partia Piratów xD. Chrześcijaństwo w Polsce powoli wymiera i tego nic nie zmieni. A ten dziwny ruch środowisk wiejskich i ludzi 70+, to jest krzyk tonącego ;)

Tengu pisze...

Też nie sądzę, żeby cokolwiek z tego wyszło. Społeczeństwa się zmieniają i o ile kiedyś Polak był "automatycznie" chrześcijaninem, tak dzisiaj coraz częściej nim nie jest. A nawet jak ktoś jest zainteresowany tematem, to prędzej zagłosuje na PIS.
Stagnacja polityczna w przypadku Palikota to raz, ale jest jeszcze spory tłumek ludzi których poglądy rzeczywiście nie miały odzwierciedlenia w programach partii. I wtedy przyszedł Palikot i ich wszystkich pozbierał. Niespecjalnie podoba mi się sposób w jaki wszedł ze swoją partią (umieszczanie w sejmie osób które - z całym szacunkiem - ewidentnie się do tego nie nadają), ale jeśli przestaną wykłucać się o krzyże czy palenie "jointów" w sejmie to może wyjdzie z tego coś dobrego. Z dużym podkreśleniem na "może".

Miras pisze...

Teraz każdy czuje się uciśniony, dyskryminowany i pominięty przez władze, które bagatelizują jego problemy. Miłośnicy marihuany, homoseksualiści, ekologowie... dlaczego katolicy mają być gorsi?

Palikot pokazał, że całkowicie nowa partia jest w stanie wejść do sejmu. W sytuacji pewnego zastoju, marazmu na scenie politycznej i pewnego rozczarowania dotychczasowym składem parlamentu nowe ugrupowania mają jakąś szansę. Palikot świetnie to wykorzystał (przy okazji nagłaśniając problemy, o których raczej nie mówiono) - Błękitna Polska musiałaby zrobić podobnie. Wspomniałeś jednak, że ultrakatolicki elektorat ma swoją reprezentację w postaci PiS. Może się jednak okazać, że dla części wyborców PiS nie jest dość katolicki, tak jak SLD okazało się nie dość lewicowe by wygrać z Palikotem.
Przypomniało mi się też, że swego czasu w sejmie była partia odwołująca się do podobnych sentymentów - LPR. Miała jednak małe poparcie, a teraz już nic o niej nie słychać.